Nie jest żadną nowością fakt, że uwielbiam kosmetyki, które oferuje marka „Nivea” 🙂
Całkiem niedawno na rynek weszły nowe produkty tej firmy. Tym razem mamy styczność z kosmetykami pielęgnującymi nasze włosy.
Bardzo dużą zaletą jest, że w nowej serii „Nivea Hairmilk” każdy znajdzie coś dla siebie, ponieważ gama kosmetyków dzieli się na trzy grupy i w zależności od struktury Twojego włosa dobierzesz dla siebie najbardziej odpowiedni wariant.

Moje włosy są średniej grubości, wysokoporowate, niefarbowane i kręcone. Nie są gęste, a przetłuszczają się bardzo szybko.
Uznałam więc, że najbezpieczniej będzie wybrać opcję do włosów „normalnych” i w dzień premiery zamówiłam sobie cały komplet kosmetyków z tej właśnie serii.
W skład takiego zestawu wchodzą 3 produkty, a są to:

szampon + odżywka + odżywka w mgiełce

Upolowałam wszystkie produkty jeszcze na promocji, więc radość była tym większa, że zaoszczędziłam dodatkowo kilka „groszy”.
Moje pierwsze wrażenie? Zapach!
Delikatny, nie duszący zapach przypominający naturalny jogurt ze szczyptą markowej woni od „Nivea”.
Byłam zachwycona!
Zanim jednak rozpoczęłam testowanie zajrzałam na stronę producenta, aby przeczytać nieco o jego nowych produktach i sprawdzić, czy zapewnienia i obietnice nie mijają się z prawdą.

 Troszeczkę się przestraszyłam czytając jak producent zachwala, że jego nowa gama kosmetyków jest bogata w „mleczne proteiny” ponieważ jeszcze będąc nieświadomą włosomaniaczką zniszczyłam sobie włosy poprzez tzw. przeproteinowanie.
To nic innego jak nadmiar kosmetyków znajdujących się na włosach, który prowadzi do ich oklapu, matowości, suchości, łamliwości i poczucia ogólnego siana na głowie. Założę się, że chociaż raz miałaś (lub miałeś) to nieprzyjemne uczucie na swoich włosach.
Przeproteinowanie jest skutkiem powszechnego błędu w pielęgnacji wynikającego z nadmiernego stosowania dużej ilości i/lub zbyt częstego stosowania danych kosmetyków na włosach, ale tak naprawdę prowadzi do niego niewiedza początkujących włosomaniaków.
Moja szybka rada?

Zawsze czytaj skład kosmetyków, nie to co jest Ci obiecywane na jego profilowej okładce.
Skład prawdę powie, a jeżeli nie jesteś zagorzałym chemikiem, to od czego jest wszechwiedzący wujek Google? 🙂
Pomoże również obserwacja na zachowywanie się włosów podczas używania konkretnych produktów i eliminacje składu, który może prowadzić do ich gorszego stanu.
Ja np. odrzuciłam wszelkie kosmetyki z ziołami, ponieważ moje włosy reagują na nie jak na alergię. Przesuszają się, są matowe, sianowate i nie chcą się rozczesywać.
No dobrze. Co zauważyłam po pierwszym umyciu?

Etap pierwszy: Nałożenie szamponu

 

Po pierwsze wystarczy nabrać niewiele produktu, aby uzyskać sporo piany. Nie jestem przeciwniczką SLS czy SLES (silne środki czyszczące tworzące pianę) ponieważ nie robią one krzywdy mojej skórze głowy. Myślę sobie „Super! to znaczy, że będzie wydajny”.
Kolejny zauważalny efekt? Uczucie relaksu i „balsamowania” skalpu. Coś cudownego. Jeszcze żaden szampon, nawet z innej gamy od „Nivea” nie dał mi poczucia takiego odprężenia i nawilżenia skóry głowy.
Czyszczenie, masaż, pielęgnacja… Noo zapowiada się ciekawie prawda?
Dobrze, ale przejdźmy dalej.

Etap drugi: – nakładanie odżywki.

Myję włosy na metodę „płukaną” lub jak kto woli inaczej „odżywkową”. To znaczy, że szamponu używam tylko i wyłącznie na skórę głowy, zaś na długość włosa stosuję odżywkę. Najlepiej jest pozostawić odżywkę na minimum 5 minut, aby zdążyła wchłonąć się we włosy. Tak też zrobiłam.
Spłukałam zimną wodą (zimna woda domyka łuski włosa zapobiegając ich niszczeniu i wyparowaniu kosmetyku, którego uprzednio użyliśmy) i…ah znowu ten zapach!
A nie dość, że ładnie pachnie to włosy podczas spłukiwania są leiste i  mięciutkie. Zdecydowanie czuć również świeżość i nawilżenie.

Etap trzeci – suszenie i odżywka w mgiełce.

 

 Włosy osuszam delikatnie ręcznikiem, następnie przed rozczesywaniem używam mgiełki. Zapach ten sam.
Pierwsze co zauważam, to nieporęczne opakowanie.
Po kąpieli ja jestem mokra, butelka z mgiełką jest mokra, a to oznacza walkę na śmierć i życie o wciśnięcie aplikatora.
Musiałam wspomagać się drugą ręką, ponieważ butelka cały czas wyślizgiwała mi się z rąk.
Ale wreszcie udało się.
Mgiełka zdecydowanie nie ma konsystencji olejkowej jak np. te z marki „Gliss Kur”, jest raczej wodnista, więc z pewnością nie przeciąży włosów i nie przyczyni się do przyklapu.
Włosy rozczesuję na mokro i bez minimalnych problemów. Szczotka przechodzi gładko i sprawnie.
Włosy pozostawiam do samoistnego wyschnięcia.

A teraz to na co czekacie zapewne od samego początku tego wpisu. No gdzie ten efekt końcowy!?
Jak dotąd nie zawiodłam się. Producent obiecał i słowa dotrzymał.
Włosy są świeże, lekkie, sypkie i lśniące.
Końcówki po odżywce odpowiednio dociążone, zaś mgiełka nadaje połysku i usprawnia rozczesywanie.
Radzi sobie również z puchem, podczas szczotkowania na sucho.

Czy zauważam jakieś różnice podczas dłuższego stosowania?
Gamę tę stosuję naprzemiennie z innymi produktami, aby włosów oraz skalpu nie przyzwyczajać i  nie „rozleniwiać”.
Nie zauważyłam aby po 2 miesiącach stosowania włosy choć raz się przeproteinowały, ale być może jest to właśnie rezultat stosowania kosmetyków na zmianę. Efekty nadal pozostają te same. Zapach wcale się nie nudzi 🙂

 

ZALETY: szampon + odżywka + mgiełka

– wydajność
– cena
– Sypkość, świeżość
– nawilżenie skóry głowy
– Połysk
– Łatwe rozczesywanie
– Przyjemny zapach
– Można kupić online i stacjonarnie
– Dostępne są 3 warianty w zależności od struktury włosa

WADY: mgiełka
– Nieporęczne opakowanie

 Czy nowa gama kosmetyków „Nivea Hairmilk” faktycznie działa?
Cóż…moje włosy są bardzo zadowolone z efektów stosowania!
Myślę, że na długo nie rozstanę się z moją nową i sprawdzoną kolekcją.
Oczywiście Ja przetestowałam tylko jedną z trzech dostępnych opcji. Jestem ciekawa, czy i wy używacie, któregoś z tego produktów i czy się wam sprawdziły. No i oczywiście, jaki wariant wybieracie?
Według mnie nowa gama „Nivea Hairmilk” jest godna polecenia… I godna Kleopatry 😉

Komentarze:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *