Przygotowałam dziś dla was recenzję maski w płachcie dla agresywnych kotów!
(Nie, nie dla tych mruczących na kolanach) :p

„SKIN 79” Animal Mask (łagodząco-kojąca)
Przez ostatnie miesiące maski w płachcie stały się popularne wśród maniaczek pielęgnacji.
Teraz na dodatek możemy świetnie się bawić przy dobieraniu ich według naszych estetycznych upodobań.
Dostępne są przeróżne wzory przypominające zwierzęta, cudze twarze i rośliny.
Ja swoje pierwsze dwie dostałam na urodziny i tak strasznie mi się spodobały, że nie miałam serca ich testować i wyrzucić.
Ale kiedyś trzeba coś wam polecić (lub nie).

Maski „skin 79” są dostępne w sieci „Douglas” w cenie ok. 15 zł sztuka.
Jest to naprawdę niska cena za jakość i frajdę jaką otrzymujemy po jej aplikacji.

_________________________________________________________________________________________________

O produkcie:
„Innowacyjny design nowych masek w płacie zachęca do zabawy podczas codziennej rutyny pielęgnacyjnej. ZŁY KOT to maska silnie kojąca i nawilżająca.
Zawiera dużą dawkę wyciągu z aloesu i drzewa herbacianego.
Idealne rozwiązanie dla osób borykających się z niedoskonałościami na twarzy, błyskawicznie łagodzi podrażnienia.
Wyciąg z winogron spowalnia procesy starzenia. Ekstrakt z kwiatu lotosu nawilża i przyspiesza gojenie. Delikatny, zielono-kwiatowy zapach działa odprężająco.
Produkt wolny od parabenów, pochodnych formaldehydu i ftalanów.”

_________________________________________________________________________________________________
Pierwsze moje wrażenie po wyciągnięciu jej z opakowania to”O kurde, ale to jest śluzowate!”
Nie wiem, czy wszystkie tak działają, ale ta była wyjątkowo śliska, aż kapało z niej tą dziwną mazią, w której była nasączona.
Byłam zatem pewna, że dobrze nawilży mi skórę.
I nie myliłam się.

Najpierw zdjęłam ochronną folię, a następnie dokładnie dopasowałam maskę do kształtu mojej twarzy starając się, aby nie powstawały pęcherzyki powietrza.
Położyłam się na łóżku na plecach i przez około 20 minut słuchałam muzyki.
Maskę zdjęłam w momencie, kiedy poczułam, że zaczyna wysychać mi na twarzy (ale nie jest sucha, to bardzo ważne)
To co odczułam, to przede wszystkim dogłębne nawilżenie.
Moja twarz była niemal napompowana ekstraktem z maski, a warto dodać, że przed zabiegiem nie stosowałam żadnego pilingu! Jestem bardzo ciekawa jak zadziała ta maska po pełnym zabiegu oczyszczającym i zachęcam Cię do wypróbowania takiego sposobu.
_________________________________________________________________________________________________

Zapraszam do filmiku Agnieszki Grzelak, na którym dowiesz się jak należy stosować maski w płachcie, to wartościowe informacje dla laików takich jak ja 🙂

ZALETY:
– Dostępne są przeróżne wzory
– Cena stosowna do jakości
– Zabawa połączona z pielęgnacją
– Dogłębne nawilżenie
– Naturalny zapach
– Ukojona skóra

WADY:
– Dostępność tylko w wybranych sklepach
– Instrukcja i skład są (prawdopodobnie) po koreańsku

PODSUMOWANIE:
Maski w płachcie to naprawdę super zabawa i pielęgnacja zarazem.
Nie dziwi mnie zatem, że kobiety zaczęły ja masowo stosować, a wzory są śmieszne i urocze.
Każdy znajdzie coś dla siebie, a 15 zł to nic za domowe spa, które urządzamy sobie raz na jakiś czas.
Skóra twarzy jest głęboko nawilżona i odprężona.
To idealny rytuał przed snem, i zachęcam Cię do wypróbowania tej i innych masek.
Ja z pewnością będę z nich korzystać w swojej pielęgnacji!

Komentarze:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *