Dzień 2

Dzisiejsze okienko z numerkiem 2 jest bardzo malutkie.
Co się w nim kryje?

Gąbka do makijażu Douglas!
Zostałam mile zaskoczona. Nie używam gąbek do makijażu ani pędzli ponieważ najbardziej lubię wklepywać podkład palcami gdyż wtedy mam najlepsze wyczucie i pewność, że zużyję tyle produktu ile naprawdę potrzebuję. Fakt faktem, że jest to brudna robota i zawsze przed kontynuacją makijażu muszę umyć ręce, aby np. nie podrażnić sobie oczu.
Teraz jednak miałam okazję przetestować firmową gąbkę od Douglas.

Cena detaliczna: 29,99 zł
dostępna tutaj

Jak widać, gąbeczka ma naprawdę ciekawy kształt :p
Inny niż sławny już „Beauty Blender”.
Nie jest też miękka, a raczej mocno zbita co z jednej strony sugeruje jej wytrzymałość, a z drugiej może być zbyt twarda w kontakcie ze skórą przy nakładaniu podkładu.
Trzeba użyć trochę siły aby ją’zmiażdżyć”, ale od razu wraca do swojego pierwotnego kształtu.
Jak sprawdziła się u mnie?

Niestety…nie sprawdziła się. Gąbka od Douglas okazała się nie spełniać moich oczekiwań.
Mimo wcześniejszego namoczenia w wodzie zużyłam trzykrotnie większą ilość podkładu niż wklepując go palcami.
Miałam wrażenie, że ciągle jest go za mało, a samo „tapowanie” gąbką nie było zbyt przyjemne przez jej twardą i zbitą powierzchnię.
Co jednak muszę przyznać, to że stosowanie gąbki typu „beauty blender” jest z pewnością czystsze niż wklepywanie podkładu ręcznie, więc nie wykluczam, że kiedyś spróbuję innych produktów tego typu.

Uważam, że cena jest nieadekwatna do produktu. Owszem, gąbka do makijażu od Douglas jest znacznie tańsza od oryginału „Beauty Blender”, ale czy nie szkoda wydawać pieniędzy na coś, co i tak się nie sprawdza tylko dlatego, że jest tańsze?
Mimo wszystko jestem zadowolona, że mogłam przetestować kolejną rzecz, a tym samym kalendarz adwentowy z „Douglas” podoba mi się coraz bardziej! 🙂
A Ty czego używasz do nakładania podkładu?
Bardzo chętnie poznam Twoją opinię, może jest coś co mogłabyś mi polecić lub odradzić?
Zachęcam do komentowania!
Teraz jest to prostsze, wystarczy zalogować się na „facebook” 🙂

Do jutrzejszego posta!

Komentarze:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *