Hej Hej Hej!
Powracam ze zdwojoną siłą! Przez ostatni miesiąc testowałam dla was wiele ciekawych produktów i nadszedł czas, aby pokazać wam rezultaty!
Dzisiaj mam zamiar przedstawić efekty po użyciu kosmetyków z nowej serii produktów od „Garnier”, a jest to gama
„Botanic Therapy – Olejek Rycynowy I Migdał”

do włosów łamiących się i wypadających.


Na tę serię trafiłam przypadkowo, zanim jeszcze producent rozpędził się na dobre z reklamami. Najzwyczajniej w świecie skończył mi się szampon.
Byliśmy właśnie na dużych zakupach mając na celu uzupełnić domowe zapasy z rzeczy tak oczywistych jak mąka, karma dla zwierzaków, żel pod prysznic i takie tam inne pierdoły… W gruncie rzeczy nie szukałam czegoś dla mnie, a dla wszystkich domowników, co starczy nam na dłuższy czas.
Nie znalazłam jednak żadnego dużego szamponu, który nie zawierałby w sobie multum szkodliwych i chemicznych składników. W końcu pod groźbą narzeczonego, (że jeśli się nie zdecyduję, to pójdzie już do kasy i pojedzie beze mnie) chwyciłam pierwszy lepszy szampon z brzegu, który wydawał mi się ok.
Był to produkt z serii „Botanic Therapy”.
Dopiero w domu przyjrzałam się bliżej i doszłam do wniosku, że wcześniej nie widziałam żadnego kosmetyku o takiej szacie graficznej. Zrobiłam research i okazało się, że jest to nowość wśród kosmetyków drogeryjnych do włosów. Nie jestem wielką wielbicielką tej firmy, w każdym razie ich produkty ani mi nie zaszkodziły, ani nie wpłynęły super korzystnie, nie oczekiwałam fajerwerków.
„Szampon jak to szampon” –  pomyślałam sobie.

Muszę napomknąć, że moje włosy wypadają niezależnie od pory roku, pogody czy tego co zjem. Taka ich natura. Mam szczęście, że tak szybko jak moja głowa się ich pozbywa, tak szybko wytwarza nowe babyhair. Tylko dzięki temu jeszcze nie wyłysiałam 😀 Niestety moje kłaczki uwielbiają się łamać i rozdwajać zwłaszcza na końcach, gdzie mam pozostałości po farbowaniu. Teraz podcinam je regularnie i pozbywam się zniszczonych fragmentów. Używam wielu produktów nawilżających, pomyślałam sobie, że dam szansę również „Garnier’owi”. Po pierwszym otwarciu wieczka, w mój nos delikatnie wtoczyła się woń orzechów makadamia. Cudowny, słodki, „mglisty” zapach od razu skojarzył mi się, z żelem po prysznic od Yves Rocher z makadamią, który bardzo lubię.
Kolor szamponu jest kremowy. Spodobało mi się, że producent tak zadbał o detale estetyczne.
Oczywiście każda włosomaniaczka powinna wyznawać jedną bardzo ważną zasadę:

„Nie wierzę temu, co widzę, wierzę temu co działa”

Takim motto kierowałam się i tym razem.
Włosy umyłam tak jak zawsze metodą „OMO” (odżywka, szampon, odżywka) Nałożyłam niewielką ilość szamponu na mokrą głowę, zwilżyłam ją raz jeszcze gąbką nasączoną wodą aby produkt lepiej się rozprowadził, a następnie masowałam skórę głowy kolistymi ruchami pozbywając się brudu i przy okazji robiąc masaż głowy.
Dodam, że nigdy nie czyszczę włosów, tylko i wyłącznie skalp ponieważ to na głowie kumuluje się sebum oraz wszechobecny brud, martwy naskórek i łupież. Dzięki metodzie „OMO” włosy na długości oczyszczają się wraz ze spłukiwaną pianą, ale w łuski nie wnika tak dużo chemii i środków myjących, które mogą je wysuszyć. Ten sposób jest bezpieczniejszy niż bezpośredni kontakt z chemią i tarciem podczas mycia.

SZAMPON
Cena:
ok. 16,00 zł / 400ml

Dostępność: Drogerie, inne sklepy wielobranżowe

 Szampon rozprowadza się dobrze, jednak nie sądzę aby był specjalnie wydajny. (Przynajmniej nie na dwie osoby :p ) Okazało się, że przypadł do gustu zarówno moim długim i kręconym włosom o strukturze wysokoporowatej, jak i kłaczkom narzeczonego, te są krótkie i niskoporowate. Nie zauważyłam, aby włosy były bardziej przetłuszczone, czego można by się spodziewać po kosmetyku, który w składzie ma sporo nawilżaczy. Nie doczekałam się przyklapu u nasady i jestem w stanie zaryzykować stwierdzeniem, że używanie tego produktu przedłuża świeżość włosów przynajmniej o 1 dzień. Sądzę tak ponieważ moja głowa przetłuszcza się w ekspresowym tempie i muszę myć ją codziennie, zaś używając szamponu z nowej linii „Garnier’a” zauważyłam, że mogę dłużej cieszyć się ich wyglądem o kolejną dobę.
Nie są tak miękkie jak przy stosowaniu innych nawilżających szamponów, których dotychczas używałam, ale nadal pozostają delikatne, gładko się rozczesują i nie elektryzują. Szampon nie pogłębił połysku na włosach, powiedziałabym raczej, że pozostawił na nich ten „naturalny” blask, który mają. Zabrakło mi również ‚dociążenia” włosów. Według mnie były zbyt puszyste.
Spodobało mi się, że czułam zapach szamponu na włosach aż do kolejnego mycia.

Efekt po stosowaniu szamponu spodobał mi się tak bardzo, że przy kolejnej możliwości nabyłam całą gamę z tej serii. Byłam bardzo ciekawa, jak zachowają się moje włosy po wykorzystaniu wszystkich produktów.

SKŁAD: post ze składami
Aqua/ Water, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Lauryl Sulfate, Glycerin, Glycol Distearate, Amodimethicone, Sodium Chloride, CI 19140/ Yellow 5, CI 14700/ Red 4, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Coco- Betaine, Ricinus Communis Oil/ Castor Oil/ Castor Seed Oil, Sodium Benzoate, Sodium Hydroxide, Acer Saccharum Extract/ Sugar Maple Extract , PPG- 5- Ceteth- 20, Trideceth- 6, Salicylic Acid, Fumaric Acid, Benzyl Salicylate, Linalool, Benzyl Alcohol, Carbomer, Caramel, Cetrimonium Chloride, Citric Acid, Prunus Amygdalus Dulcis Oil/ Sweet Almond Oil,, Hexyl Cinnamal, Parfum/ Fragrance.



ODŻYWKA
Cena: ok. 12,00 zł / 200ml
Dostępność: Drogerie, inne sklepy wielobranżowe

SKŁAD: post ze składami

Aqua/Water, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Cetyl Esters, CI 19140/Yellow 5, CI 14700/Red 4, Ricinus Communis Oil/Castor Seed Oil, Acer Saccharum Extract/Sugar Maple Extract, Trideceth-6, Chlorhexidine Digluconate, Pentaerythrityl Tetra-Di-T-Butyl Hydroxyhydrocinnamate, Benzyl Salicylate, Linalool, Benzyl Alcohol, Amodimethicone, Isopropyl Alcohol, Caramel, Citric Acid, Cetrimonium Chloride, Prunus Amygdalus Dulcis Oil/Sweet Almond Oil, Hexyl Cinnamal, Parfum/Fragrance (F.I.L C192834/1).

Przez niemal miesiąc używałam całej gamy.
Okazało się, że produkty faktycznie dopełniają siebie nawzajem. Dzięki używaniu odżywki po każdym myciu pozbyłam się tej nadmiernej puszystości na końcówkach, włosy wydawały się bardziej wygładzone. Po około dwóch tygodniach stosowania odżywki doszłam do wniosku, że mimo iż nadal moje kłaczki wypadają, to zmniejszyła się ich łamliwość. Wychodzi na to, że gradienty w składzie nie zostały wybrane na oślep, i wpływają korzystnie na włosy. Ponad to skręt włosa ładnie się układa tworząc w moim przypadku śliczne fale, a muszę przyznać, że to nie lada wyzwanie. Moje kłaczki są naprawę wymagające i nieokiełznane.

MASKA:
Cena:
ok. 20,00 zł / 300ml
Dostępność: Drogerie, inne sklepy wielobranżowe

SKŁAD: post ze składami

Aqua / Water,Cetearyl Alcohol,Behentrimonium Chloride,Cocos Nucifera Oil / Coconut Oil,Cetyl Esters,CI 19140 / Yellow 5,CI 14700 / Red 4,Ricinus Communis Oil / Castor Seed Oil,Phenoxyethanol

Kolejnym produktem z tej serii jest maska do włosów.
Przyznaję…bałam się jej stosowania.
Mam złe doświadczenie ponieważ pewna niekompetentna sprzedawczyni w drogerii stwierdziła, że maskę można stosować na włosy tak jak odżywkę – codziennie.
Niestety nie. Maski posiadają więcej skoncentrowanych składników, więcej protein i silikonów stąd na każdym opakowaniu widnieje informacja, aby tego typu produkty na włosy używać max 2 razy na tydzień. Dlaczego? Ponieważ włosy można sobie przeproteinować tzn. przez codzienne stosowanie produktów z dużą dawką silikonów i protein doprowadzimy do przesuszu i nadbudowy włosa poprzez nadmiar kosmetyków, które zamiast zostać wchłonięte, zaczną się osadzać na włosie. W ten sposób sprawimy, że włosy zostaną przeciążone, zaczną się przesuszać blokując dojście innych produktów i łamać. Na takie kłaczki pomaga już tylko szampon z SLES lub SLS, który ściąga nadmiar kosmetyków z włosów, lub w skrajnych przypadkach – wizyta u fryzjera.

I na tym etapie zostałam mile zaskoczona. Skład jest naprawdę  krótki i dobry. Nie ma w tej masce dosłownie nic co mogłoby przeciążyć włosy.
Konsystencja maski od „Garnier’a” nie jest taka jak większość produktów tego typu. Formuła okazuje się być znacznie lżejsza, nie przypomina masła tak jak w innych maskach. Powiedziałabym raczej, że jest to bardzo gęsty budyń. Naprawdę dobrze i łatwo rozprowadza się na włosach i równie dobrze spłukuje.
Efekty po? Dociążone, gładkie i sypkie włosy. Nie ma szans na puch. Pod palcami wyczuwam delikatne i ładnie układające się kosmyki. Kiedy używam maski, nie stosuję już odżywki ale i tak robię to tylko raz w tygodniu. Do tej pory nie miałam z włosami żadnych problemów podczas używania tej maski.

KREM BEZ SPŁUKIWANIA:

Cena: ok. 20,00 zł / 300ml
Dostępność: Drogerie, inne sklepy wielobranżowe

SKŁAD: post ze składami

Aqua/Water, Cetearyl Alcohol, Cocos Nucifera Oil/Coconut Oil, Cetyl Esters, Cetyl Alcohol, Amodimethicone, Behentrimonium Methosulfate, CI 19140/Yellow 5, CI 14700/Red 4, Ricinus Communis Oil/Castor Seed Oil, Phenoxyethanol, Stearyl Alcohol,Acer Saccharum Extract/Sugar Maple Extract , Trideceth-6, Chlorhexidine Digluconate, Limonene, Pentaerythrityl Tetra-Di-T-Butyl Hydroxyhydrocinnamate, Benzyl Salicylate, Linalool, Benzyl Alcohol, Myristyl Alcohol, Carmel, Cetrimonium Chloride, Prunus Amygdalus Dulcis Oil/Sweet Almond Oil, Coumarin, Hexyl Cinnamal, Parfum/Fragrance (F.I.L. C192743/1).

I ostatni produkt z tej serii. Na nim zawiodłam się najbardziej.
Pierwszy raz miałam styczność z „kremem” do włosów suchych lub mokrych bez spłukiwania.
Myślałam „To musi być hit”. Okazało się, że oprócz ambitnego pomysłu na produkt, nie mogę o nim powiedzieć nic więcej w zaletach. Miałam już z nim trzy podejścia. Za każdym razem dawałam mu szansę, ale mimo to nic a nic mnie do siebie nie przekonał.

Już mówię jakie są tego powody…
To tak jakbyście nakładały zwykły, tłusty krem do twarzy, tylko że na włosy. Ja używałam go tylko na pasma od szyi w dół, nie na skalp. Rozprowadza się kiepsko, obciąża włosy, a po rozczesaniu i wyschnięciu sprawia, że są one szorstkie w dotyku i nie przyjemne. Mam wrażenie, że ten produkt niweluje efekty pozostałych z tej serii. Tak przynajmniej się stało w moim przypadku. Na początku myślałam, że może nałożyłam go za dużo, może powinno się go stosować na sucho, może bez odżywki. Nic z tego. Próbowałam na wiele sposobów i nic nie wskazywało na to, aby moje włosy się z nim polubiły.
Istnieje jeszcze możliwość, że jest to produkt do użycia bezpośrednio na skalp jednak ze względu na to, że nie jest on przeznaczony do spłukiwania, nie chcę pozostawiać go na mojej głowie.
Niestety na opakowaniu nie ma informacji w jaki sposób korzystać z tego kosmetyku.

No, a teraz to na co czekaliście najdłużej! Podsumowanie.
Abym nie była gołosłowna zrobiłam kilka zdjęć, (Przepraszam za jakość, nie potrafię robić zdjęć od tej strony) gdzie możecie porównać sobie moje włosy PRZED oraz PO stosowaniu gamy
„Garnier – Botanic Therapy Olejek Rycynowy I Migdał”



↓ PRZED ↓

To moje włosy bez ani grama kosmetyków oraz modelowania.

↓ PO ↓

To włosy po pierwszym myciu. Widać, że pasma zaczęły się rozdzielać, a skręt nieco się poprawił.

↓ PRZED ↓
Na tym zdjęciu idealnie widać „puch”, o którym wspominałam, po użyciu samego szamponu.

↓ PO ↓
Po użyciu całej gamy produktów (szampon+odżywka/maska) włosy zdecydowanie nie mają już „puchu”, są wygładzone, skręt bardzo ładny i widoczny. Końcówki włosów opadają zgrabnie na plecy co świadczy o tym, że pasma są odpowiednio dociążone bez przyklapu na głowie.


↓ PO ↓

A tutaj włosy z rana po wieczornym myciu (przed szczotkowaniem)


ZALETY: szampon + odżywka + maska
– Zmniejszona łamliwość włosów
– Uwydatnienie skrętu
– Przedłużenie świeżości włosów
– Łatwe rozczesywanie
– Wygładzenie i miękkość
– Ciekawa szata graficzna
– Bardzo ładny zapach
– Mało szkodliwych składników
– Nie zawierają parabenów

WADY:
– Mała wydajność szamponu
– Brak korzystnych efektów po użyciu kremu wzmacniającego
– Ogólnie mało informacji odnośnie sposobu użycia
– Cena

Kilka słów na koniec. Czy polecam nową gamę od „Garnier”, do włosów wypadających i łamliwych?
Tak jak wspomniałam wcześniej szampon, odżywka oraz maska dopełniają swoje efekty i działają zarówno na włosy wysoko jak i niskoporowate.
Rezultaty w moim przypadku były widoczne już po pierwszym użyciu i są zdecydowanie zadowalające. Najbardziej cieszy mnie fakt, że dzięki używaniu tych produktów poprawił mi się skręt włosów, który jest teraz bardziej wyraźny i przestały się one tak bardzo łamać. Niestety nadal wypadają 🙂 A krem wzmacniający? Jak sama nazwa wskazuje produkt ten ma za zadanie wzmocnić nasze włosy, a aby je wzmocnić, należy użyć kremu na skalp, gdzie one wyrastają. Niestety na opakowaniu nie ma informacji odnośnie użycia tego specyfiku. Sama boję się używać czegoś, czego się nie spłukuje z obawy, że zatkam sobie mieszki włosowe i doprowadzę do nieprzyjemnych skutków ubocznych. Póki co nie ma zbyt wielu recenzji na temat tych kosmetyków, ale mam nadzieję, że w bliskim czasie zagadka tajemniczego kremu wzmacniającego z gamy „Botanic Therapy” zostanie rozwiązana i dane będzie nam poznać odpowiedź.

Tym czasem dziękuję ślicznie, że doceniliście moją pracę i przeczytaliście tego posta do końca. Pracowałam nad nim dobre kilka dni, (włącznie z zrobieniem i obróbką zdjęć, spisaniem składu, który jest w osobnym poście i rekonstrukcją pielęgnacji) aby wszystko wyglądało i zostało opisane jak najlepiej 🙂

Do kolejnego wpisu!

Komentarze:

One thought on “Garnier – Botanic Therapy Olejek Rycynowy I Migdał”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *